wtorek, 3 kwietnia 2012

Śnieżna zaspa, pociąg i superdetektyw

Pewnej zimowej nocy, gdzieś na Bałkanach w śnieżnej zaspie utkwił pociąg. Ponieważ rzecz dzieje się w latach międzywojennych więc i możliwości techniczne są nieco odmienne od współczesnych - pasażerowie muszą pogodzić się z niedogodnościami jakie zgotowała im pogoda. Nie wiedzą, że zasypane tory to żaden problem w porównaniu z tym co czeka ich rankiem...

Tak oto rozpoczyna się akcja powieści Agathy Christie noszącej tytuł "Morderstwo w Orient Expressie". Powieść powstała w 1933 roku i jest jednym z najpopularniejszych dzieł brytyjskiej pisarki.

Cóż takiego stanie się owej feralnej nocy? Odpowiedź mamy w tytule - rankiem okazuje się, że jeden z pasażerów został zamordowany. Podróżujący pociągiem dyrektor spółki zarządzającej Orient Expressem ma więc poważny problem - na szczęście wśród podróżnych znajduje się jego bliski przyjaciel, jeden  z najsławniejszych detektywów świata czyli Herkules Poirot.
W sprawie jasne jest tylko jedno - mordercą jest ktoś z osób podróżujących w wagonie relacji Stambuł - Calaise. Jest to niemałe grono, bo prócz denata i Poirota w wagonie przebywało tej nocy 12 podróżnych  i konduktor. Niewiele można wywnioskować ze śladów znalezionych na miejscu przestępstwa a obraz dodatkowo zaciemniają wyniki obdukcji. Z raportu lekarza wynika, że Ratchett (tak nazywał się zamordowany) zginął zasztyletowany. Jednak rany są tak różne, że na ich podstawie nie można wysnuć żadnych wniosków co do mordercy.
Dosyć szybko okazuje się, że Ratchett to fałszywe nazwisko a zamordowany tak naprawdę nazywał się Cassetti i kilka lat wcześniej był sprawcą głośnej sprawy kryminalnej w Stanach Zjednoczonych w wyniku której życie straciła 3-letnia dziewczynka, jej matka zmarła a ojciec popełnił samobójstwo. Przez niedopatrzenia proceduralne udało mu się uniknąć kary ale musiał wyjechać z kraju. 
Wszystko wskazuje na to, że jego śmierć jest wynikiem zemsty za tamtą tragedię...

To jedna z trudniejszych spraw prowadzonych przez Herkulesa - liczne grono potencjalnych morderców, którzy nawzajem dają sobie alibi, mylne tropy i brak możliwości kontaktu ze światem (chociażby celem zweryfikowania tożsamości podejrzanych) sprawiają, że odnalezienie prawdziwego sprawcy nieomal graniczy z cudem. Detektyw może polegać tylko na własnej umiejętności dedukcji, obserwacji, kontrolowaniu każdego słowa i gestu podejrzanych. Powoli sytuacja staje się coraz bardziej klarowna i wreszcie w jego umyśle pojawia się zaskakująca hipoteza...
Nie, nie napiszę cóż takiego wymyślił belgijski detektyw - zostawię tym, którzy książki nie znają przyjemność samodzielnego odkrycia prawdy.

"Morderstwo w Orient Expressie" to jedna z tych historii w których widać ogromne podobieństwo Poirota do Holmesa. Podobnie jak jego wielki poprzednik, Hercules rozwiązuje zagadkę tylko i wyłącznie przy użyciu intelektu. Troszkę to może naciągane, ale czyta się świetnie i przy końcowym wyjaśnieniu ciśnie się na usta kwestia najczęściej chyba powtarzana przez Sherlocka: "Ależ to proste, drogi Watsonie."
Może i proste, ale dopiero jak się zna rozwiązanie...

W 1974 roku powstała ekranizacja tej książki w reżyserii Sidneya Lumeta. Film miał prawdziwie gwiazdorską obsadę - dość wspomnieć Ingrid Bergman, Seana Connery'ego, Michaela Yorka czy Vanessę Redgrave. Moim skromnym zdaniem świetny film:)


środa, 28 marca 2012

Recenzja: Noc w bibliotece - Agatha Christie



Ocena: 4/6




Za książkę zabrałam się drugi raz. Po pierwszym - dosyć nieudolnym - podejściu, nadeszło drugie (o wiele bardziej udane). Tytuł rzucił mi się w oczy. Kilka krótkich zdań, które znajdują się z tyłu na okładce, przekonały mnie, że powinnam sięgnąć po tę pozycję.

Pan i pani Bantry z pewnością nie spodziewali się czegoś takiego, z samego rana. Wszystko rozpoczęło się od dramatycznego wtargnięcia panny Mary do ich sypialni. Towarzyszył temu głośny krzyk. Przerażenie malowało się na twarzy młodej dziewczyny...
- Och, proszę pani, proszę pani, w bibliotece leży trup! 
Tak w zasadzie nikt nie wie kim jest trup, który leży w bibliotece, skąd się tam wziął, kto dopuścił się morderstwa czy też jak zacząć rozwiązywać tę zagadkę.

- Trup w bibliotece pułkownika Bantry'ego, trup dziewczyny...
- W bibliotece pułkownika Bantry'ego?
- Tak. Czy to nie straszne?
- Biedna żona! - Panna Hartnell próbowała ukryć swój nieopisany zachwyt.
- Masz rację! Zdaje mi się, że ona nie ma pojęcia o niczym!
Panna Hartnell zauważyła surowo:
- Bo za dużo zajmuje się ogrodem, a za mało mężem. Męża trzeba stale pilnować - bez przerwy. 

Przyjaciółką pani Bantry jest panna Marple. Jest to stara panna, która ma talent do rozwiązywania tajemniczych spraw. To właśnie ona powoli, nie wchodząc nikomu w drogę rozwiązuje to, co jest niewidoczne dla policji.

Na jaw wychodzi fakt, że wiele osób miało motyw, aby pozbawić życia kobietę, której ciało odnaleziono w bibliotece. Fordanserka pracowała w okolicznym fotelu, miało kontakt z wieloma ludźmi, a dodatkowo była bardzo tajemniczą postacią.

Czytając książkę stwierdziłam, że nie mam nic z panny Marple. Moje niezdecydowanie ujawniało się, w typowaniu mordercy. Co kilka stron zmieniałam zdanie, co nie doprowadziło mnie do żadnego pozytywnego wyniku.
Gdybym najpierw poznała zakończenie, to w ogóle nie traciłabym czasu na takie przypuszczenia, bo okazało się, że nie dorównuję pannie Marple do pięt. Nie pozostaje mi nic innego, niż nadal czytać książki pani Christie i dziwić się, że też po raz kolejny nie wpadłam na właściwy trop!